niedziela, 27 listopada 2011

autumn afternoon.

Czasami przychodzą takie dni kiedy najchętniej schowałabym się przed całym światem. Mam nadzieję, że zaczynający się tydzień będzie inny i znowu będę miała głowę pełną pomysłów na kolejne posty:)
Dzisiaj po południu, niespodziewanie kilka promieni słoneczka przebiło się przez chmury i to spowodowało, że nagle wpadłam na pomysł nowego outfitu. Trzy minuty później stałam w pokoju brata z proszącym spojrzeniem i aparatem w ręku. Na szczęście zawsze mogę liczyć na mojego młodszego brata:)






Spódniczka: Cubus; Sweterek i biała koszulka: no name; Bransoletka: House; Torba: H&M; Buty: Deezee

Pewnie zauważyliście, że ostatnio mam hopla na punkcie spódniczek i moich kobaltowych butów:) Co do spódniczek to wszystko przez moją mamę, która namawia mnie do chodzenia w nich przy każdej możliwej okazji. A buty... no cóż to, że pasują do tylu różnych stylizacji dowodzi tylko, że kupując je, dokonałam odpowiedniego wyboru:)
Na koniec piosenka, której słuchałam pisząc tego posta. Uwielbiam ją. Co jakiś czas do niej powracam.
Enjoy:)

środa, 23 listopada 2011

blue & purple.

Miałam napisać ten post w niedziele, ale nie zdążyłam i tak zeszło mi do środy. Mam wrażenie, ze każdy tydzień mija mi tak samo. W poniedziałek korki z chemii, później nagle przychodzi angielski w piątek, a na weekend mam mnóstwo planów, których i tak w efekcie nie realizuje.
Na szczęście czasami przychodzą takie weekendy, kiedy mogę zapomnieć o książkach:) W tą sobotę wybrałam się do Łodzi. Co prawda tym razem nic nie upolowałam w Manufakturze, ale z Łodzi wróciłam w świetnym humorze:) A dlaczego? Ponieważ odwiedziłam Wojewoda Hair Design Studio. To niesamowite jak duży wpływ na pewność siebie ma wizyta u dobrego fryzjera. Odpowiedni kolor, dobre cięcie i ludzie są  bardziej szczęśliwi:) Polecam wszystkim ten salon, bo pracują w nim profesjonaliści. Pochwalę się Wam jeszcze, że jest to salon moich dwóch kuzynów:) Trzeba się chwalić zdolnymi członkami rodziny. Bo w rodzinie tkwi siła:)


Sobotni wieczór, a raczej noc spędziłam na osiemnastce dwóch koleżanek. Mam dla was kilka fotek mojego imprezowego outfitu.





Sukienka i marynarka: Cubus; Kolczyki i Bransoletka: bełchatowski sklepik; Torebka: Glitter; Buty: Deezee


A na pazurkach lakier Miss Sporty, który był moim ulubionym kolorem minionego lata.
Nie jestem rewelacyjna w tworzeniu makijażu, ale ćwiczę, kombinuje i uważam, że idzie mi coraz lepiej.  


Usłyszałam w sobotę kilka komplementów dotyczących moich oczu dlatego wstawiłam to zdjęcie:)
Jak Wam się podoba taki outfit i make up?
Trzymajcie się kochani:)



czwartek, 17 listopada 2011

(:

Dzisiaj krótki post, pisany między zadaniami z chemii, a pracą z angielskiego;)
W końcu znalazłam płyn do demakijażu, po którego chętnie wyciągam rękę. Próbowałam wiele różnych płynów, ale zawsze kończyło się to pieczeniem moich oczu, z tą różnicą, że czasami było to mniej uciążliwe, a czasami bardziej. Jakiś czas temu stałam w Rossmanie i zastanawiałam się czego spróbować. Miałam już jakiś inny płyn w koszyku i nagle rzucił mi się w oczy płyn dwufazowy z Garniera.


Uwielbiam go:) nareszcie moje oczy nie są podrażnione, a zmywanie nim makijażu to przyjemność. Przejadę raz wacikiem po oczach i po sprawie. Szybko zmywa nawet czarny eyeliner, a z tym miałam zawsze problem. Powiem wam, że moja mama któregoś wieczoru wpadła do mojego pokoju z uśmiechem na twarzy i powiedziała, że to jest nie możliwe, że ten płyn tak szybko zmywa makijaż:)

Jesienią i zimą staram się jak najczęściej używać pomadki ochronnej, zawsze używam pomadek z Nivea. W tym roku kupiłam o zapachu borówki z maliną i szczerze powiedziawszy to najchętniej bym ją zjadła;)



Ostatnio słyszałam i czytałam kilka pozytywnych opinii o tuszu do rzęs Eveline. Między innymi na blogu  Amelki:) przeczytałam, że to najlepszy tusz na świecie.



Jego cena jest fajna, bo kosztuje on 12 zł, więc skusiłam się na niego. Testowałam go kilka dni, ale niestety nie zachwycił mnie. Moje rzęsy są długie, ale potrzebują objętości, a ten tusz nie robi z nimi kompletnie nic, oprócz nadania czarnego koloru. Poza tym ani razu nie przetrwał na moich rzęsach całego dnia, zawsze strasznie się kruszył.
Myślę, że warto go wypróbować i sprawdzić jak działa, może akurat na innych rzęsach będzie się inaczej zachowywał. Ja pewnie odłożę go na półkę i będzie leżał dopóki nie wyschnie, albo dopóki nie znajdę dla niego innego, bardziej zadowolonego właściciela:)
Pozdrawiam wszystkich;*

wtorek, 15 listopada 2011

różności:)

Uporczywie walczę z jesiennym przygnębieniem. Wstałam rano, wyjrzałam przez okno i stwierdziłam, że muszę sobie ożywić swoją burą rzeczywistość. Właśnie dlatego założyłam moją intensywnie różową sukienkę:)






Sukienka- New Yorker; Bluzka- H&M; kolczyki- Glitter; Pasek- no name; Buty- Deezee

Niestety jestem uzależniona od lakierów do paznokci;) Oczywiście zamiast iść spać musiałam sobie wczoraj, w środku nocy pomalować pazurki.


Miętowy lakier do paznokci- Rimmel 500 Peppermint
Ciemnozielony lakier z drobinkami- Essence 38 Choose Me! Uwielbiam go:)
Zawsze przylepiałam się do pościeli, więc od niedawna używam Essence express dry spray. Ten spray naprawdę działa.

Dzisiaj kupiłam dwa nowe lakiery


Nigdy nie miałam lakieru z tej firmy, więc jestem bardzo ciekawa jak będą się spisywać.
Ten szary to Catrice 490 Iron Mermaiden.W świetle opalizuje w różnych kolorach (niebieskim, zielonym, a nawet fiolecie). Moja ciekawość nie pozwoliła mi odstawić go na półkę. Złoty lakier to Catrice 650 Goldfinger.

Jak się wam podoba mój sposób na urozmaicenie jesieni?

niedziela, 13 listopada 2011

red skirt.

Cześć:)
Mam dla was drugi outfit. W roli głównej czerwona spódniczka, którą ostatnio dorwałam w H&M. Dobrałam do niej równie intensywnie czerwonych przyjaciół :) Moją małą, uroczą, ale niezwykle pojemną torebkę oraz cieplutki komin. Na dworze zrobiło się strasznie zimno, więc pewnie w najbliższych dniach nie będę się z nim rozstawać. Pozdrawiam:)





Spódniczka: H&M; Koszulka, Marynarka i Komin: Cubus; Torebka: Cropp; Buty: Reserved; Bransoletka: no name

sobota, 12 listopada 2011

lekturka ;)

Uwielbiam sobotnie zakupy, zwłaszcza te kiedy nie wyjmuje pieniędzy ze swojego portfela:) Dzisiaj buszowałam po Galerii Łódzkiej z moim kochanym sponsorem, czyli mamusią:) Zakupy się udały, więc już niedługo kolejne outfity na moim blogu. 
Właśnie zabieram się do dalszego czytania książki "Sukces według Teen Vogue". Książka jest ciekawa, moim zdaniem nie jest to poradnik, tylko zbiór opowieści o początkach ludzi, którzy odnieśli sukces. Chyba oczekiwałam czegoś więcej. Mimo to nie żałuje, że kupiłam tą książkę. Codziennie otwieram ją i oglądam zdjęcia, które są w niej umieszczone. Warto jest ją kupić, chociażby dla tych zdjęć:)


Poniżej moje dwa ulubione zdjęcia




Słowa Natalie umieszczone pod jej zdjęciem przekonały mnie do tego, abym spróbowała pisać bloga:)

Znalazłam także cytat Lazaro Hernandeza, który koniecznie muszę sobie wbić do głowy, 

" Pamiętaj, że nie zawsze można zadowolić wszystkich"

piątek, 11 listopada 2011

the first outfit.

Nakłoniłam dzisiaj mojego brata, żeby zrobił mi kilka fotek. Jesienna pogoda często skłania nas do zakładania ubrań w różnych odcieniach brązu i szarości. Kolor mojej nowej marynarki sprawia, że uśmiech pojawia się na mojej tworzy, gdy tylko wchodzę do mojej garderoby. Do dzisiejszego zestawu założyłam moje granatowe koturny. Pomarańcz i granat świetnie ze sobą wyglądają. Mam nadzieję, że spodoba się wam mój outfit.



Marynarka: New Yorker; Kremowa bluzka i wisiorek: Cubus; Torba: H&M; Buty: Deezee

Witajcie:)

Jestem Paulina. Od pewnego czasu obserwuję blogi dziewczyn piszących o modzie i kosmetykach. Któregoś dnia pomyślałam "a może ja też spróbuję". Nie miałam konkretnego pomysłu na to jak ma wyglądać mój blog i o czym będę o nim pisać. Dlatego właśnie wpadłam na pomysł, że poproszę moich przyjaciółki, aby każda z nich napisał mi kilka słów, które im się ze mną kojarzą. Myślę, że te słowa trochę mnie zainspirują i będę zamieszczać ciekawe posty. Swoją drogą nie wiedziałam, że mogę się komuś kojarzyć z wódką gruszkową:)